Sensei Leszek, który na co dzień koduje i buduje, bo jest web developerem, w niedzielę wystąpił w roli bezwzględnego destruktora. W poszukiwaniu krytycznych bugów nowej aplikacji zapuścił się w najdalsze moduły kodu źródłowego. Tam natknął się na niespodziewane nawiasy klamrowe, które powodowały niewłaściwe działanie programu. Sensei Leszek jednym ciosem zniszczył stos nawiasów, czyw wprawił w podziw zgromadzonych adeptów karate i spowodował zdebugowanie aplikacji.


Wkrótce okazało się, że Sensei Leszek swoim bohaterskim czynem obnażył niecne knowania niejakiego Warninga, znanego również jako Fatal Error. Rozwścieczony Fatal Error zaatakował Sensei Leszka czerwonym wykrzyknikiem. Skoncentrowany Sensei Leszek odparował zdradliwy cios Warninga. Rozpoczęła się walka na śmierć i życie…


Po zażartej wymianie ciosów Fatal Error padł pokonany i już się więcej nie pokazał. Po raz kolejny okazało się, że dobro zwycięża. Cała sala wiwatowała, adepci siedzieli w równym wierszu, a Sensei Leszek opowiadał o drodze do pierwszego dan. Happy End

