W(y)łączam się w „Godzinę dla Ziemi”

“Infinity Green” (czyli nieformalna grupa „zielonych” w Infinity Group) informuje, że 28 marca (w sobotę) o 20.30 odbędzie się doroczna „Godzina dla Ziemi” – „Earth Hour”. To ogólnoświatowa akcja organizowana przez organizację ekologiczną WWF w celu propagowania idei oszczędzania energii i jej świadomego zużycia. Akcja polega na wyłączeniu na godzinę światła – w domach, firmach, budynkach publicznych – w geście solidarności z naszą planetą. Podczas „Godziny dla Ziemi” spektakularnie zgaśnie oświetlenie m.in. rzymskiego Koloseum, opery w Sydney, PKiN w Warszawie, Pałacu Branickich w Białymstoku…

Trzecia edycja tej społecznej akcji już została uznana za wielki sukces – udział zadeklarowało ponad 2 500 miejscowości z 82 krajów całego świata. Przewidywana ilość osób, które w sobotni wieczór czynnie poprą ideę ograniczania zużycia energii, wynosić ma miliard (w ubiegłym roku – 100 mln). Te wyniki to w ogromnej mierze zasługa Internetu – a raczej jego niezwykle skutecznego wykorzystania przez organizatorów. W akcji „Godzina dla Ziemi” sieć funkcjonuje jako medium informacji i edukacji, a także jako miejsce działania: tu rejestrujemy się jako popierający akcję, zgłaszamy udział miast i organizacji, pobieramy wzory petycji do władz. Globalna „rekrutacja” zwolenników idei realizowana jest przez kompleksową aktywność w social media: zdjęcia na Filckr’erze, kanał na YouTube, grupa na FaceBooku, profil i blog na MySpace, mikroblogging na Twitterze, banery do ściągnięcia na swoją stronę lub bloga. Tu warto podkreślić, że oprawę graficzną „Godziny” stworzył Shepard Fairey – jeden z najmodniejszych współczesnych artystów, twórca słynnego plakatu „Hope” do kampanii prezydenckiej Baracka Obamy.

Godzina dla Ziemi


„Earth Hour” wydaje się wzorowym przykładem realizacji współczesnej kampanii społecznej z wykorzystaniem Internetu. Zresztą sieć jest od dawna chętnie wykorzystywana przez wszelkie organizacje społeczne – zarówno przez „giganty”, jak Amnesty International czy Greenpeace (virale, profile w serwisach społecznościowych, gry), a także przez małe, młode fundacje, dla których Internet jest często jedynym dostępnym (ze względu na niskie koszty) kanałem dotarcia.

W profilu na MySpace, w rubryce „Fajnie byłoby poznać:” „Earth Hour” odpowiada: „A clean, green future for the planet :)

Ja też uważam, że to byłoby fajne, i ogłaszam to rejestracją na www.earthhour.org, zakupem świeczek na sobotni wieczór oraz energooszczędnej żarówki na później – i powyższym postem.

Radian6 śpiewa i tańczy…a przy okazji mierzy social media.

U nas w Polsce :) na razie przekonujemy Klientów, że warto być w social media. Właściwie aby być precyzyjnym należałoby powiedzieć, że przekonujemy o tym, że już tam są czy tego chcą czy nie. Już są poprzez konwersacje jakie o markach prowadzą w social media internauci. Uczymy (się)  jak być w social media, jak zejść z cokołu komunikacji reklamowej i stać się częścią tej konwersacji.

Kolejnym etapem rozwoju rynku będzie konieczność precyzyjnego mierzenia tego co się dzieje wokół marki w social media. Jednym z narzędzi wykorzystywanym “tam za wielką wodą” do mierzenia co i jak się dzieje z marką w social media jest Radian6. Nie będę uprawiał bezwstydnej reklamy tego narzędzia, nie będę opisywał możliwości, wykorzystań i wspaniałych funkcjonalności… kto chce wejdzie na ich www i poklika. Umieszczę jedynie fajne video, w którym ich VP of Marketing “produkuje się” ogłaszając wprowadzenie nowych funkcji tego narzędzia. Practice what you preach!