EastCamp #3: spotkanie sceny nowych mediów w Białymstoku

Już 12 stycznia (wtorek) w Kopiluwak odbędzie się pierwszy “videomost”, przez który będzie można wziąć udział w spotkaniu NetTuesday Warszawa. Organizuje je m.in. autor tego posta.
Na najbliższym spotkaniu będziemy poruszać zagadnienia licencji Creative Commons razem z dr Alkiem Tarkowskim (koordynatorem Creative Commons Polska, doradcą wicepremiera Boniego przy raporcie Polska 2030, itp…).

Dzięki dobrodziejstwu technologii live streamingu będziemy widzieć, słyszeć i aktywnie brać udział w tym co będzie się działo w Warszawie i vice versa :) Będzie to dla nas spory eksperyment i przewidzieliśmy kilka scenariuszy jakimi może nas zaskoczyć technologia, ale… jak to z technologią bywa, może mieć ona dla nas inne scenariusze, których nie przewidzielismy.

szczegóły na: http://www.facebook.com/eastcamp

Świątecznie (zdjęcia!)

Łapiąc oddech po Świętach, a przed sylwestrowym zamieszaniem, prezentujemy kilka fotek z firmowej wigilii. Zgodnie z tradycją, wszystkie dania zostały przyrządzone własnoręcznie przez dzielne elfy z naszego zespołu. Były też prezenty… :)

i

Wiele rodzajów śledzi…

No comment

Od Mikołaja dostaliśmy zestaw kulek. Podobno do kompletu jest jakiś stół.

I

A tak bawiło się młodsze pokolenie:

I

I

I


Brawo nowe prawo!

Projekt nowelizacji prawa prasowego wywołał wśród blogerów falę niepokoju. Czy znowelizowana ustawa nałoży na nich obowiązek sądowej rejestracji blogów?

 

„Rzeczpospolita” napisała, że nowelizacja prawa prasowego, przygotowywana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego może utrudnić życie internautom. Konsekwencje prawne wprowadzenia w życie zapisów nowelizowanej ustawy mogą dotknąć autorów stron internetowych, którzy nie dopełniliby formalności, m.in. blogerów. Autorzy artykułu podkreślają, że wynika to z nowej definicji dziennika. Dotychczas był on definiowany jako medium o ogólnopolskim charakterze. Teraz o „być czy nie być dziennikiem” zadecyduje częstotliwość aktualizacji. Zagrożenie dla blogerów i twórców stron internetowych gazeta podparła opiniami naukowców i prawników.

 

Minister Bogdan Zdrojewski uspokaja:
- Ktoś, kto pisze takie analizy, nie przeczytał projektu ustawy – powiedział portalowi Gazeta.pl – Blogerzy mogą spać spokojnie – dodał.

 

Możemy sobie zatem życzyć dobrej nocy.

 

Albo wziąć na warsztat rzeczony projekt i przeczytać, że: „prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz do roku, opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą, a w szczególności (…) prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania, o ile upowszechniają publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania, w tym także publikacje prasowe ukazujące się w formie elektronicznej” (art. 7. ust. 2.)

 

Czy zatem nieregularnik (publikacja periodyczna) o stałej nazwie „Dot Community”, której niejednorodne notki opatrzone datą i publikowane przez różnych autorów (w tym psa), a następnie publikowane w formie elektronicznej, jest prasą czy nie?

 

Bo jeśli jest, to „wymaga rejestracji w sądzie okręgowym właściwym miejscowo dla siedziby wydawcy, zwanym dalej „organem rejestracyjnym”" (art. 20. ust. 1.). Czy nasza firmowa wierchuszka będzie zatem musiała udać się do siedziby „organu” i zarejestrować bloga? Wszak „Kto wydaje dziennik lub czasopismo bez rejestracji albo zawieszone
- podlega grzywnie.”
(art. 45.)

 

Czy powinniśmy powołać redaktora naczelnego, płacić malamutowi wierszówkę i odpowiadać za treść jego komentarzy? Hej, Dado, czy wiesz, że gdy wejdzie w życie nowe prawo prasowe, będziesz musiał publikować sprostowania? Bo „Kto wbrew obowiązkowi wynikającemu z ustawy uchyla się od opublikowania sprostowania, o którym mowa w art. 31, albo publikuje takie sprostowanie wbrew warunkom określonym w ustawie – podlega grzywnie.” (art. 46.) Mało tego! „Kto wbrew obowiązkowi wynikającemu z art. 34 i 35 uchyla się od opublikowania komunikatu urzędowego, ogłoszenia sądu lub innego organu państwowego, jak również listu gończego – podlega grzywnie.” (art. 47.)

 

Nie mam pewności… Chyba dla świętego spokoju w kolejnej notce opublikuję jakiś list gończy, może to zostanie uznane za okoliczność łagodzącą?

Dobra karma :)

Aby nie było, że jestem zgryźliwy i wrzucam tylko kiksy – znalazłem dzisiaj niezwykle merdliwą*, choć banalnie prostą reklamkę. Częstujcie się:

 

Martin: „Dziwne zdjecie twojej mamy..”
Dziewczyna: „to nie zdjecie”.
Mama dziewczyny: „Witam cie Martin”.
„Internet w ciagu 10 minut, KPN..”

 

* Merdliwa – zabawna, sympatyczna, wywołującą uśmiech i energiczne merdanie ogonem

Zła karma

Zła karma wypiera dobrą karmę. Niestety, w reklamie dzieje się chyba to samo. Oto dowód:

 

pedigree21

 

Niesmaczne. Zwłaszcza w porze karmienia. Wymyślił to chyba jakiś obrzydliwie kreatywny dajrektor. Albo junior-dywersant na wylocie. Poza tym twarda kupa u psa nie jest żadnym dowodem zdrowia. Chodzi tylko o wygodę właścicieli, którzy wolą zbierać twarde, a nie miękkie :(

Rewolucja 2.0

Dziś 20. rocznica wyborów, które zmieniły świat.  4 czerwca 1989 roku „Solidarność” odniosła miażdżące zwycięstwo nad komunistyczną władzą. Tego samego dnia na placu Tienanmen giną setki studentów, a rzecznik chińskiego rządu ogłasza, że nie ma ofiar. 

 

O polskim przełomie przypominają wszystkie największe portale, które z tej okazji zmieniły swoje loga na solidarnościowe. Tylko Google się wyłamał, choć jest najbardziej znany z takich akcji.

 

Chińskie władze nadal trzymają się mocno i tuż przed rocznicą niesławnej masakry wzmocniły swój chiński mur w Internecie. Cenzorzy zablokowali dostęp do wszelkich serwisów, które jakkolwiek mogłyby nawiązywać do masakry na placu Tienanmen. Chińczycy nie mogą korzystać z zachodnich serwisów informacyjnych, Wikipedii, wielu serwisów społecznościowych – nie mają dostępu do Twittera, Flickra, YouTube’a, WordPressa, Bloggera oraz popularnych wyszukiwarek.  Wszędzie widnieje identyczny komunikat: strona jest chwilowo zamknięta z powodów technicznych i wróci w sobotę. Oczywiście władze w Pekinie twierdzą, że nie mają z tym nic wspólnego. „Teraz trzy serwisy, bez których nie mogę żyć – Twitter, Flickr i Youtube – są zablokowane. Wasze zdrowie, sk*******y” – napisał jeden z najbardziej znanych chińskich blogerów, Flypig.

 

Spróbuj surfować jak Chińczyk. Ściągnij plugin do Firefoxa, nakładający chińskie restrykcje na serwisy, które odwiedzasz.

 

Państwo Środka widzi w Internecie poważne zagrożenie dla władzy Partii Komunistycznej. Niespełna dwa miesiące temu wybuchła przecież pierwsza twitterowa rewolucja – 6 kwietnia 2009 mołdawscy komuniści musieli skapitulować pod naciskiem wielotysięcznej manifestacji internautów, którzy skrzyknęli się na Twitterze i Facebooku. W ciągu kilku godzin po opublikowaniu wiadomości przez jedną z opozycyjnych witryn, w centrum Kiszyniowa pojawiło się 15 tysięcy młodych ludzi, którzy wdarli się do siedziby prezydenta i splądrowali budynek mołdawskiego parlamentu. Władze zostały zmuszone do ponownego przeliczenia głosów. 

 
Możemy się spodziewać, że przyszłe rewolucje będą organizowane przez internet. Dobrze o tym wiedzą również władze Białorusi, które systematycznie ograniczają dostęp do sieci. Białoruskie kafejki internetowe mają obowiązek rejestracji wszystkich (sic!) stron odwiedzanych przez internautów – okres przechowywania tych danych wynosi nie mniej niż 12 miesięcy. Internet jest cenzurowany, a ludzi publikujących w nim niezależne treści spotykają represje. Istnieją uzasadnione obawy dotyczące poufności korespondencji mailowej. Ostatnio tępione są amatorskie sieci dostępu do internetu. Milicja powołując się na różne powody formalne nakazuje demontaż okablowania. Niepokornych czekają kary i niszczenie elementów sieci. Ale najskuteczniej działa prewencja finansowa. Biełtelekom – kontrolowany przez państwo monopolista – oferuje dostęp 1 Mb download / 0.5 Mb upload za jedyne 980 000 rubli białoruskich, czyli ok. 1100 zł miesięcznie.

 
Pomimo restrykcji liczba białoruskich internautów gwałtownie rośnie i teraz jest ich już więcej niż w Polsce. Opozycyjne serwisy, takie jak Karta-97 są bardziej popularne niż sztandarowy projekt rządu portal Białoruś Dzisiaj (internetowa wersja gazety „Sowietskaja Biełorussija”, organu prasowego Łukaszenki). W takich warunkach to naprawdę rewolucyjny sukces. Czy Białorusini będą chcieli wykorzystać go w realu?

 

luka

Spotkaj się z nami na Targach Pracy i Praktyk

W najbliższą środę (27 maja) będziemy na Targach Pracy i Praktyk organizowanych przez Wyższą Szkołę Finansów i Zarządzania w Białymstoku. Jeśli chciałbyś się z nami spotkać, porozmawiać, zapytać o możliwości pracy lub odbycia praktyk (lub o cokolwiek innego :) ) – jesteśmy tam od 10.00.

Adres:
Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania
ul. Ciepła 40, Białystok

Szczegóły znajdziesz na: www.wsfiz.edu.pl

Targi Pracy i Praktyk

Nasza-Ściana.pl

Od niedawna mamy nową ścianę z rysunkami Małgosi (hand made!), w których każdy może odnaleźć siebie :) Podejmujemy więc rękawicę rzuconą przez Jacka Gadzinowskiego na blogu Interaktywnie.com i stajemy w kategorii #pokasciane. Nasza ściana to ponad 36 m2 postaci, twarzy, krasnali, piłkarzyków, puszek, rybek, trolli, parasoli, zabawek, robotów, przewodów, raf koralowych, diabełków w pudełkach, chmur, ryb słonowodnych i ptactwa wędrownego, gwiazdek i doniczek, pasiastych skarpetek, piłek, kulek, samolotów, megafonów, dźwigni, zegarów, muppetów, zapadni, szufladek, trybików, alaskan malamutów i google jeden wie, czego jeszcze… Przechodząc obok, codziennie znajduję tam coś innego.

Oto to:

img_38972

 

img_39454

 

img_39481

 

img_3951

 

img_3947

 

A poza tym:

Mamy rafę koralową w zasięgu półobrotu krzesła:

img_36451

 

Piłkarzyki są obowiązkowe :)

img_36911

 

Schłodzone napoje czekają na każdym rogu:

img_50801

img_3654

 

Roślinność się rozwija:

img_3682

 

Ludzie się uśmiechają:

img_3719

 

… dzięki czemu mogą się potem koncentrować zarówno na sprawach ważnych, jak i najważniejszych (vide: plastikowy samochodzik)

img_50891

 

Kto widział bardziejszą agencję, hę?

Co gryzie marketingowca?

Dzisiaj na porannym spacerze widziałem taką reklamę. Z pewnością nie da się obok niej przejść obojętnie. A czy naprawdę działa? Jeśli ktoś ma potrzebę kupować takie pigułki, znaczy że mu coś doskwiera w okolicach szynki, a wtedy raczej nie jest skory do żartów. Gdyby mnie jakiś kłak podrapał pod ogonem, a potem robił sobie z tego podśmichujki, ugryzłbym go w…20090403001

A wszyscy oni bombardowani…, czyli dylematy prosumenta.

Znajomy sprzedawca komputerów opowiadał mi kiedyś historię, jak do pewnego sklepu przyszła babuleńka. Zatrzymała się przy jakimś laptopie i patrzy. Nieopierzony terminator wziął babuleńkę na cel i zapytał, czy może pomóc. Babuleńka, że komputer dla wnuczka. A terminator na to coś w ten deseń:

 

- Ten ma słaby procek bo 1,8ghz ale grafika 8800GTS. Chociaż jest na bazie nowego GTS taki procek bedzie spowalnial, więc polecam raczej ten – procesor Core 2 Duo P7350, 320 GB HDD, 3GB RAM…

 

Babuleńka wyglądała jak dziecko zagubione na pokładzie Nostromo. A wystarczyło zapytać o zdrowie, wiek i marzenia wnuczka.

 

Poczułem się ostatnio podobnie, szukając przez internet nowego telewizora. Jestem zdeka nietelewizorny, ale jako-tako świadomy i chyba kumaty, więc postanowiłem poszukać obiektywnych informacji i dokonać racjonalnego wyboru.

 

Uświadomiłem sobie zatem podstawowe wymagania:

 

  • od oka do ekranu mam jakieś 3,5 m
  • zależy mi na jakości obrazu
  • nie chcę żadnych bajerów, wystarczy jeden przełącznik
  • sprzęt ma działać długo i szczęśliwie (a mam w domu kota…)
  • wieczorami będę oglądał horrory :[

 

Po spisaniu wymagań, zauważyłem, że dotyczą przede wszystkim moich wyobrażeń na temat użytkowania produktu. Widziałem ciemny pokój, wygodną kanapę i tę krwawą rzeź na wielkim ekranie…

 

Znajduję parę serwisów z telewizorami, na chybił trafił. Jakis blog, poradniki, eshopy… Długo przedzieram się przez tabele, filtry oraz niekończące się krzaki parametrów, omijając marketingowy bullshit i mętne elaboraty geeków. Niestety, skapitulowałem juz po kwadransie… Nie chcę rozumieć co to kontrast dynamiczny, chcę telewizor!

 

Potem wdepnąłem na cokupic.pl. Moich kryteriów tam co prawda nie było, ale dzięki filtrowaniu po cechach (udało mi się wyłuskać kilkanaście (ufff, tylko!) sugerowanych produktów. Zamiast wgryzać się w zestawienia zacząłem przeglądać opinie użytkowników, bo są ciekawsze, lepiej się je czyta i mówią więcej niż suche tabelki. Nareszcie coś interesującego, sugestywnego i przekonującego.

 

Oczywiście pozostaje pytanie o wiarygodność publikowanych ocen i opinii. Bo niby skąd mam wiedzieć, czy jakiś frustrat nie racjonalizuje swojego nieudanego zakupu? Dla pewności biorę pod uwagę tylko te modele, którym przypisano najwięcej recenzji. Na przykład 132…

 

Tylko kiedy ja mam to przeczytać…

 

Zajrzę na innego shoppera. Idę na znam.to, może tam będzie łatwiej. Hm, nie ma wstepnego sortowania produktów, więc klikam pierwszy lepszy telewizor i czytam dwie samotne recenzje – laurki. Może to jacyś szeptacze… Przeglądam profil i inne recenzje użytkownika. Widzę ciekawy system tagowania użytkowników, o na przykład ten się opisał tagiem „moja mama nie rozumie za co mi płacą”. Moja mama też nie rozumie za co mi płacą, więc może mamy ze sobą wiecej wspólnego. Nie ma sortowania produktów, więc wysortuję z tagów ludzi podobnych do siebie i zobaczę, co polecają. Sa tu nawet kategorie tagów, wybieram „styl życia” i szukam swoich:

 

mieszczuch
uciekłem z miasta
mam ciągle remont
pamiętam Bolka i Lolka bez Toli
piłem płyn Lugola
sowa
głowa rodziny
lubię dzieci, tylko długo się gotują

 

 

Cholerka :( chyba zapytam znajomych… Albo komuś zapłacę, żeby mi wybrał, bo szukam już ponad godzinę, a zamiast obiektywnych informacji znalazłem tylko 3 subiektywne spostrzeżenia:

 

1. Obiektywny wybór to złudzenie. Ważne, co mówią znajomi. Ale nie dlatego, że ludzie ufają opiniom użytkowników, tylko dlatego, że inne opcje są trudne i żmudne. No, chyba że ktoś jest telewizornym gikiem…

 

2. Filtrowanie po cechach lub stylach użytkowania produktu, często subiektywnych, niekonkretnych, miękkich (opisz siebie: leń kanapowy, kinoman, entuzjasta nowinek technicznych czy game freeq?) jest lepsze niż suche zestawienie twardych parametrów technicznych.

 

3. Pytanie „po co” jest ważniejsze niż „jakie?”. Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy :)

 

Może znacie jakąś ciekawą porównywarkę telewizorów?

 

Paka!